Dlaczego dam się zapisać do PPK?

40085871_s.jpg

Skuteczne wdrożenie w naszym kraju systemu pracowniczych planów kapitałowych nie jest najłatwiejszą sprawą, a powiedziałbym wręcz, że dużym wyzwaniem. Jest wiele okoliczności, które niekoniecznie pozytywnie wpływają tak na same PPK, jak też na ich odbiór społeczny oraz chęć polskich pracowników do uczestnictwa w programie. Ale nie o tym będzie ten tekst. On nie będzie wytykał licznych błędów, nie będzie punktował deklaracji o oczekiwanym poziomie partycypacji rzędu 70% czy nawet 80%. On będzie bardzo konstruktywny i bardzo pozytywny. Bo tak sobie założyłem.

Dlaczego dam się zapisać do PPK? Dlaczego, jeśli oczywiście przyjdzie mój czas, dam się zapisać do PPK i stanę się uczestnikiem tego systemu. Na pewno nie zostanę uczestnikiem PPK dlatego, że przekonuje mnie tak usilnie reklamowana możliwość wykorzystania środków zgromadzonych w PPK w przypadku poważnego zachorowania. Po prostu nie chciałbym poważnie zachorować.

Nie trafia do mnie również to, że mogę w PPK wykorzystać zgromadzone tam środki jako wkład własny na zakup nieruchomości. Po pierwsze mam już skończonych swoje 45 lat, więc to dobrodziejstwo PPK jest już nie dla mnie. Ale co najważniejsze, nawet gdybym miał 20 czy 25 lat mniej niż mam, to nie będę ciułał po kilkadziesiąt czy nawet kilkaset złotych miesięczne odkładając na PPK po to, żeby potem ta kwota pozwoliła mi sfinansować kilka metrów swojego M. Nie dla mnie ta droga.

Trudno mi również dać się przekonać do tego, że to ustawodawca z ulicy Wiejskiej wie najlepiej, jak ma inwestować moje odkładane ciężko zarobione środki. I że muszę kupić tyle, a tyle akcji państwowych spółek, a także konieczne mierzyć się z ryzykiem kursowym inwestycji zagranicznych 20% moich aktywów w sytuacji, gdy wszystko co zarabiam, zarabiam w złotówkach. Może, jak kiedyś wejdziemy do strefy EURO, to mi się zmieni. Ale to będzie kiedyś. Dzisiaj tego nie kupuję.

Boję się również, że jakiś kolejny rząd, jak zobaczy, ile środków zgromadzili nasi rodacy w ramach PPK, to po prostu wyciągnie po nie swoje dłonie, tak jak jedni zrobili to kilka lat temu w przypadku OFE. Boje się, że ustawowy zapis o prywatnym charakterze środków gromadzonych w ramach PPK może kiedyś zostać pustym zapisem na papierze.

Ale to wszystko nie zniechęca mnie do PPK. Wręcz przeciwnie. Zapiszę się i będę uczestniczył. Jestem chytruskiem, który jak tylko widzi, że gdzieś można zarobić, to korzysta z okazji i wciąga rękę. Jak po swoje. A tak właśnie jest w PPK. Swoich środków zaangażuję w PPK relatywnie niewiele, bo tylko 2% wynagrodzenia, dajmy na to będzie to 100 złotych miesięcznie. A dostanę od mojego pracodawcy za prawie darmo 75 złotych wpłaty podstawowej. Co prawda od tej kwoty zapłacę 10 złotych zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych, ale jeśli zgromadzę odpowiednią kwotę w danym roku kalendarzowym, to jeszcze zostanę nagrodzony dopłatą roczną 240 złotych. A na sam początek na zachętę dostaję 250 złotych. Jak tak poskładać ziarnko do ziarnka i policzyć, to wychodzi, że zacznie się opłacać. Co więcej, nawet jak dokonam tzw. zwrotu z PPK wycofując co się da, i nawet jeśli wybrana instytucja finansowa nie popisała się zbytnio w zakresie inwestycji, to i tak powinienem zarobić na PPK.

Dlatego dam się zapisać do PPK. A jednak.

Podobne artykuły