Financial Well Being - czy warto?

39197668_s.jpg

Koncepcja tzw. programów Well Being przyszła do nas wraz z zachodnimi korporacjami. Początkowo najmocniej zakorzeniły się jej filary związane ze zdrowiem, zarówno aktywizacja pro zdrowotna czyli sport, ale też profilaktyka czyli badania przesiewowe i dostęp do usług medycznych.

Te początkowe wdrożenia w zasadzie nie odpowiadały do końca koncepcji programów well being, bo były bardzo statyczne, a w tych programach najważniejsze jest oddziaływanie na sferę emocjonalną, na zmianę zachowań. Stopniowo firmy dobudowywały te elementy np. wprowadzając pogadanki ze specjalistami jak dbać od zdrowie, praktyczne kursy, warsztaty np. zarzadzania stresem. Widziałem też fajny system nagród w ramach programu kafateryjnego, które zdobywało się za aktywizację sportową współpracowników, za działalność na rzecz poprawy zdrowia itd. Aktualnie programy te przeszywają się z działaniami CSR, pro-społecznymi o czym pisałem więcej w artykule Benefitowa piramida Maslowa. Rzadziej natomiast obserwowałem działania w obszarze tzw. Financial Well Being, czyli wpływających na świadomość pracowników w obszarze dbania o swoje finanse teraz i na przyszłość. Mała ilość firm miała też część statyczną, czyli PPE, IZKE itp. W zasadzie jedyny obszar funkcjonujący nieźle i szeroko to ubezpieczenia grupowe.

Kiedy w 2006 roku dołączałem do dużego koncernu FMCG, firma ta miała fantastyczny program PPE gdzie około 7% wynagrodzenia było inwestowane na przyszłą emeryturę. Program przyszedł do Polski w ramach programu dbania o przyszłość pracowników. Szybko zorientowałem się, że jest wysoko ceniony przez kadrę menedżerską, starszych pracowników, ale młodzi nie zapisywali się już tak masowo. Zastanawiałem się dlaczego tak jest, skoro ten program daje im największe korzyści na przyszłość. Odpowiedź, która padała najczęściej brzmiała bo musze zapłacić podatek, albo kiedy ja to wezmę, a może ukradną do tego czasu. To trochę tak jakby pracodawca dał nagrodę 7% wynagrodzenia, a ktoś odmówił jej przyjęcia ponieważ musi zapłacić podatek.

W czasie rozmów z pracownikami wyszło jak mało wiedzą na temat finansów, rynków finansowych. Żyli tu i teraz, pomimo że firma nie oferowała najniższych pensji, więc odpadał argument jak przeżyć do 1wszego. Wtedy zrodziła mi się myśl stworzenia programu edukacyjnego, zrobiliśmy to wspólnie z dostawcą PPE. Na dzisiejsze czasy nasze początki wydają się siermiężne, ale był to cykl artykułów edukacyjnych w papierowej gazetce pracowniczej pisane przez zespół C&B albo ekspertów, których zaprosiliśmy. Co ważne nie agitacyjnych, tylko edukacyjnych - praca na świadomości, zachęta do oszczędzania, dbania o swój oraz rodziny dobrostan teraz i na przyszłość. A nie agitacyjny, bo uważam, że pracodawcy nie wolno opowiadać się za jakimś konkretnym uczestnikiem rynku finansowego, rekomendować rozwiązań, ale uczyć jak się poruszać na tym rynku można i warto. Wynegocjowaliśmy, też bardzo dobre warunki za zarządzanie funduszami niedostępne na rynku dla przeciętnego Kowalskiego.

Ktoś się spyta a po co to robić? A ja pytam, a po co dbać o zdrowie pracowników? No tu mamy zapewne odpowiedź, że zdrowy pracownik to pracownik w pracy, a jak zadbamy jeszcze o poczucie zadowolenia z życia, z pracy, to mamy już podstawy do budowania zaangażowania.

Moim zdaniem tak samo jest z obszarem finansów osobistych, jeżeli tam wszystko gra to nie mam zagrożeń, które odciągają pracownika od naszych wspólnych celów. Stąd nadal wierzę, że ten filar well being-u może być czymś, co odróżni od innych pracodawców i ma sens również biznesowy, bo nie oszukujmy się, że finalnie o to w tym chodzi.

Nowe technologie pozwalają wchodzić w nowe terytoria wsparcia pracowników, wykorzystują siłę pracodawcy w negocjacji ofert z rynkiem finansów, więc jest o niebo łatwiej niż z wydawaną gazetką papierową w 2006 roku. No i mamy też nową rzeczywistość w postaci PPK, a więc za chwilę element statyczny będą mieli wszyscy. Czy warto zostawiam tą odpowiedz Państwu, wraz z powyższa nutą inspiracji.

Podobne artykuły