Pułapki pierwszych umów zawieranych w ramach PPK

olav-ahrens-rotne-4Ennrbj1svk-unsplash.jpg

Pułapki pierwszych umów zawieranych w ramach PPK

Uwaga zastrzegam, że to będzie nudny prawniczy tekst. Zawsze można zrezygnować z dalszego czytania. Tylko żeby potem nie było, że autor nie ostrzegał.

Rządowy program Pracowniczych Planów Kapitałowych ruszył na dobre 1 lipca 2019 roku. Już pierwszego dnia stosowania przepisów o PPK do podmiotów zatrudniających co najmniej 250 osób niektórzy usługodawcy zaczęli się licytować na liczby zawartych umów o zarządzanie PPK. Jeden ważny prezes oświadczył w blasku jupiterów, że zawarł już kilka czy kilkanaście umów o zarządzanie PPK, a inny, że nawet kilkadziesiąt. Oczywiście miało to wymiar głównie marketingowy, ale warto się chwilę zatrzymać i zastanowić nad tym, jakie dokumenty rzeczywiście pozawierali niektórzy pracodawcy już w kilka godzin po rozpoczęciu stosowania przepisów ustawy o PPK. Czy zrobili to zgodnie z prawem? Nie mam wątpliwości. Ale czy z najlepszym interesem swoim i uczestników? Tu już miałbym jakieś wątpliwości. Doradzałbym ostrożność, gdyż lektura standardowych wzorów umów stosowanych przez niektórych potencjalnych usługodawców PPK wskazuje, że mogą tam się czaić swoiste pułapki dla pracodawców. Zwierając umowę o zarządzanie PPK warto zwrócić uwagę na kilka kwestii.

Kto i za co odpowiada

Z perspektywy przyszłości, a przede wszystkim interesów uczestników PPK, kluczową kwestią jest to, kto za co odpowiada w ramach PPK. Chodzi przede wszystkim o to, gdzie zaczyna się i gdzie kończy odpowiedzialność pracodawcy, gdzie odpowiedzialność samego uczestnika PPK, a gdzie wreszcie instytucji finansowej. Z perspektywy pracodawcy pożądanym jest, aby w umowach składających się na PPK było jasno zapisane, że pracodawca odpowiada za prawidłowe i terminowe naliczenie wszelkich wpłat do PPK, ale nie odpowiada w żadnym stopniu za decyzje inwestycyjne poszczególnych uczestników PPK (np. zmiany funduszu zdefiniowanej daty z jednego na drugi), czy też nie odpowiada za działania instytucji finansowych zarządzających PPK. Warto się dobrze zabezpieczyć w umowie, bo jeśli wizje dostatniego życia rozsiewane przez wdrażających PPK, siłą rzeczy muszących mieć interes w sukcesie tego projektu, się nie do końca zmaterializują, to uczestnicy PPK w pierwszej kolejności skierują swoje ostrza krytyki w stosunku do pracodawców. Dlatego też dobrze jest mieć zapisane czarno na białym co i jak.

Nadmiarowe obowiązki umowne nakładane na pracodawców

Żyjemy w czasach Wielkiego Brata. I niektórym usługodawcom PPK to udzieliło się w stosowanych przez nich projektach umów składających się na PPK. Przybiera to różną postać, np. żądania od pracodawców przekazywania danych, których nie wymaga ustawa, a także wstrzymywania się z żądaniem danych, których ustawa wymaga. Przykładem takiego postepowania jest świadome zawarcie przez usługodawcę w regulaminie regulującym gromadzenie środków w ramach oferowanego przez niego PPK zobowiązania dla podmiotu zatrudniającego (co do zasady pracodawcy), do niezwłocznego informowania instytucji finansowej (funduszu zdefiniowanej daty) o każdorazowym rozwiązaniu czy ustaniu umowy łączącej osobę zatrudnioną z podmiotem zatrudniającym. Co więcej także o terminie takiego rozwiązania. Ktoś się spyta, ale o co chodzi? W czym problem? No jest problem. Bo takie postanowienie regulaminu oznacza obowiązek dla podmiotu zatrudniającego do informowania podmiotu trzeciego (instytucji finansowej) o zakończeniu np. umowy zlecenia z kimś, kto w ogóle nie chciał być nigdy uczestnikiem PPK. Ten usługodawca zamiast w swoim regulaminie posłużyć się sformułowaniem „uczestnik PPK”, posłużył się sformułowaniem „osoba zatrudniona”, co istotnie zmienia krąg podmiotowy objętych, a w konsekwencji znacząco rozszerza zakres obowiązków podmiotu zatrudniającego. Abstrahując w tym miejscu od istnienia podstawy prawnych w przepisach powszechnie obowiązujących do zbierania takich informacji, warto się spytać o zasadność posiadania przez instytucję finansową informacji, że przykładowo ustał stosunek uczestnictwa w radzie nadzorczej czy zakończyła się umowa zlecenia kogoś, kto nigdy nie został uczestnikiem PPK. Wielki Brat patrzy?

Niebezpieczny lep dodatkowych korzyści

Na koniec przebój PPK, czyli dodatkowe korzyści. Mimo przepisów ustawy o PPK, które zakazują w treści art. 46 oferowania podmiotom zatrudniającym dodatkowych korzyści z tytułu zawarcia umów składających się na PPK, to w praktyce trwa festiwal ofert i obietnic. Jedna z firm oferujących PPK dokłada bilety do kina, inna zniżki na garnki nierdzewne, a trzecia kupony na portale jedzenia z dowozem do domu. Wszystko to jest legalne tak długo, jak te oferty są skierowane do uczestników PPK, a nie do podmiotów zatrudniających. Tak więc uczestnik PPK może świętować swoje uczestnictwo w PPK w kinie zagryzające promocyjną pizzą, ale w tym świętowaniu radości z uczestnictwa w PPK pracodawca nie powinien, a wręcz nie może uczestniczyć. Tylko pochylając się na promocyjną pizzą zastanówmy się, czy to akurat powinno mieć wpływ na to, kto będzie zarządzał naszymi oszczędnościami emerytalnymi?

Świetlana przyszłość usługodawców PPK

Patrząc z bliska na pierwsze tworzone PPK, mając na względnie, że do ostatecznego terminu zawarcia umów o zarządzanie PPK dla największych podmiotów zatrudniających zostało niewiele ponad 100 dni, postawię tezę, że jesienią 2019 okaże się, że mamy rynek usługodawcy PPK. Ale to już inna historia. Wrócimy do niej…

Podobne artykuły